4/07/2013

by night

warszawa nocą. zawsze zapiera mi dech w piersiach.
ciemność, jedyne światło pada z okien, latarni i sklepów.
magia.
mimo, że ciągle na nie narzekam to tak naprawdę je kocham.
chciałabym się wyprowadzić do Krakowa lub Londynu, ale gdybym została też byłoby wspaniale.
zawsze narzekam na autobusy, ale uwielbiam nimi jeździć tak samo jak metrem czy tramwajami.
atmosfera miasta w ciągłym biegu.
przyglądanie się zagubionym ludziom.
pomaganie turystom.
łażenie z przyjaciółką po Nowym Świecie i Marszałkowskiej.
pokonywanie niezliczonych kilometrów na piechotę, bo wtedy można o wszystkim porozmawiać.
przechadzki bulwarem.
nie oddałabym tego nikomu.
za to kocham Warszawę.
za piękne kamienice i stare budynki.
historie, jaką niesie.
za muzea, uliczki, dziurawe drogi i chodniki.
za pomniki, parki i skwerki.
za wszystko.

3/28/2013

chocolates

jak dawno nie wychodziłam ze szkoły o 12.
pojechałyśmy na Nowy Świat, po klisze, bo mój tata odkrył, że w starym analogu jest jeszcze jedna nie wykorzystana, to wpadłam na pomysł żeby jeszcze kupić.
miałyśmy dwa aparaty i dużo zrobionych zdjęć. 
odkryłyśmy po drodze przepyszną pijalnie czekolady.
będziemy tam częściej zaglądać.

1/28/2013

one city, and me in it


to miasto. ci ludzie. otacza mnie chmara gnających na wszystkie strony ludzi.
dążą do nieosiągalnego. a gdzie w tym wszystkim miłość ?
unosi się w wietrze i co dzień kogoś oplata swym urokiem.
ludzie tu są inni, ciekawsi.
są sobą. dorośli jak to oni, zachłannie pragną pieniędzy.
drogie, luksusowe rzeczy to normalność.
dla mnie to nowe. niecodzienne.
odkąd pamiętam chciałam się tu znaleźć.
kochałam to miejsce mimo że go dotąd nie znałam.
czy moje marzenie się spełni?
pogoda jak zawsze nie nie dopisuje.
mimo, że leje 24 na dobę mam świetny humor.
byłam na to przygotowana.
wiedziałam, że tak tu jest.
niezależnie od miejsca jestem niepoprawną optymistką.
a to niestety tylko sen.

1/12/2013

someday

Ostatni dzień tygodnia, całkiem mi szybko zleciał.
Wole nie widzieć jakie przyniesie oceny.
Zrobiłam dziś całkiem sporą ilość zdjęć w szkole.
Znów uzależniam się od fotografii.
Nie potrafię wyjść z domu bez aparatu.
Dziwne ale realne.