zdjęcia w łazienkach królewskich, najlepszy prezent, bo od serca.
7/03/2013
6/26/2013
vienna
w sobote rano wróciłam z trzy dniowej wycieczki do Wiednia.
nawet w połowie nie opisze wam jak tam jest cudownie,
da się przyzwyczaić, że wszyscy mówią tam po niemiecku.
do Wiednia wyjechaliśmy w środę rano, a dojechaliśmy o 18.
zdążyliśmy jeszcze zobaczyć dom Hundertwassera.
kto to był? austriacki malarz, grafik, rzeźbiarz.
był znany przede wszystkim z realizacji budowlanych.
jego najsłynniejszym dziełem jest właśnie Hundertwasserhous.
następnego dnia zwiedzanie Wiednia było dość napięte.
byliśmy najpierw w letniej rezydencji Habsburgów, czyli m.in. Marii Teresy,
później cesarza Franciszka Józefa I Pałacu Schönbrunn.
po obejrzeniu wnętrz, poszliśmy do ogrodów które są ogromne,
jednak udaliśmy się w strone Glorietty.
uwierzcie mi widok z niej zapiera dech. Dosłownie.
zdjęcia tego nie opiszą.
po 'obiedzie' poszliśmy zwiedzać muzeum historii sztuki czyli Kunsthistorisches Museum.
Tycjan, Bruegel, Vernne, Santi, Bosch, Velázquez, i wiele innych. raj.
latałyśmy z przyjaciółką po całym muzeum wypełniając karty pracy,
robiąc zdjęcia dziełom przez dwie godziny
drugiego dnia odwiedziliśmy dwa kościoły, Albertine i Belweder.
istny hard core.
pięty na wieczór odpadały, ale było warto.
już wam nie zanudzam i wstawiam same zdjęcia z opisami.
a jeśli tak powiesz albo się uśmiechną, albo popatrzą spod byka...
da się przyzwyczaić, że wszyscy mówią tam po niemiecku.
do Wiednia wyjechaliśmy w środę rano, a dojechaliśmy o 18.
zdążyliśmy jeszcze zobaczyć dom Hundertwassera.
kto to był? austriacki malarz, grafik, rzeźbiarz.
był znany przede wszystkim z realizacji budowlanych.
jego najsłynniejszym dziełem jest właśnie Hundertwasserhous.
następnego dnia zwiedzanie Wiednia było dość napięte.
byliśmy najpierw w letniej rezydencji Habsburgów, czyli m.in. Marii Teresy,
później cesarza Franciszka Józefa I Pałacu Schönbrunn.
po obejrzeniu wnętrz, poszliśmy do ogrodów które są ogromne,
jednak udaliśmy się w strone Glorietty.
uwierzcie mi widok z niej zapiera dech. Dosłownie.
zdjęcia tego nie opiszą.
po 'obiedzie' poszliśmy zwiedzać muzeum historii sztuki czyli Kunsthistorisches Museum.
Tycjan, Bruegel, Vernne, Santi, Bosch, Velázquez, i wiele innych. raj.
latałyśmy z przyjaciółką po całym muzeum wypełniając karty pracy,
robiąc zdjęcia dziełom przez dwie godziny
drugiego dnia odwiedziliśmy dwa kościoły, Albertine i Belweder.
istny hard core.
pięty na wieczór odpadały, ale było warto.
już wam nie zanudzam i wstawiam same zdjęcia z opisami.
jedyne na czym się zawiodłam to kultura i wychowanie Austriaków.
takie słowa jak Danke, Entschuldigen czy Gefallen są obce.a jeśli tak powiesz albo się uśmiechną, albo popatrzą spod byka...
6/07/2013
5/18/2013
plener
długo mnie tu nie było, jednak miałam dużo spraw na głowie.
kartkówki, spotkania, latanie po mieście, pakowanie, itp.
w czwartek wieczorem wróciłam z pleneru klasowego.
trzydniowego wyjazdu na wieś i malowanie z przerwą na posiłki.
zazwyczaj taki plener odbywa się raz do roku,
a w klasie piątej, rok przed maturą i dyplomem, jest obowiązkowy długi plener.
trwa on wtedy około siedmiu dni.
kojarzycie Brok ?
tam właśnie byłam.
mała miejscowość, właściwie wieś, położona nad Bugiem.
jest tam przepięknie.
kartkówki, spotkania, latanie po mieście, pakowanie, itp.
w czwartek wieczorem wróciłam z pleneru klasowego.
trzydniowego wyjazdu na wieś i malowanie z przerwą na posiłki.
zazwyczaj taki plener odbywa się raz do roku,
a w klasie piątej, rok przed maturą i dyplomem, jest obowiązkowy długi plener.
trwa on wtedy około siedmiu dni.
kojarzycie Brok ?
tam właśnie byłam.
mała miejscowość, właściwie wieś, położona nad Bugiem.
jest tam przepięknie.
5/02/2013
splendor tkaniny
Wycieczka klasowa.
Wystawa.
Zachęta.
Kolejny moment styczności ze sztuką.
Kolejna chwila by z nią obcować.
Ze sztuką, którą każdy powinien cenić.
Idąc do galerii o wystawi nie wiedziałam nic, zupełnie.
Nawet nie pamiętałam jej tytułu.
Teraz już po zobaczeniu jej, po podziwianiu prac, jestem gotowa pójść tam jeszcze z pięć razy. Pierwsze, co zobaczyłam, zaraz po otwarciu drzwi wejściowych,
była to kotara przypominająca kołdrę, zrobioną ze ścinek materiałów.
Od razu wiedziałam, że ta wystawa nie będzie jak każda inna.
Gdy weszłam głębiej, zobaczyłam przepiękny, niebiesko-biały dywan, rozłożony w holu i na schodach.
Idąc za jego śladem dotarłam do pierwszej sali.
Ekspozycja składała się z tkanin raczej starszych, większość z XX wieku.
Były piękne, przemawiała przez nie starość i żmudna praca,
jednak nie zachwycały tak mocno jak inne prace w kolejnych salach.
Przechodząc do następnej sali, zauważyłam, że znajduje się w niej instalacja.
Po wejściu na samą górę można było zobaczyć z niej martwego astronautę,
całego w swoim kostiumie.
Schodząc na dół i wchodząc do jego wnętrza, można zobaczyć,
stojący w jego głowie fotel,
a w tułowiu postawiony wieszak z ubraniami pasującymi do tzw. Kosmicznej mody.
Kolejna sala była ogromna.
Na głównej ścianie wisiała praca zapierająca dech w piersiach.
Robiona przez dziesięciu ludzi, identycznych rozmiarów, haftowana Bitw pod Grunwaldem Jana Matejki. Niesamowite wrażenie robiła oglądana z daleka.
Cała ta sala, można powiedzieć była poświęcona historii.
Olimpiada Grecka, Bitwa pod Cedyną, Pochód Triumfalny.
Przechodząc z Sali do Sali myślałam, że nic już mnie nie zaskoczy.
Myliłam się i to bardzo.
Z każdą salą było coraz ciekawiej.
Była tkanina przestrzenna przypominająca sieć rybacką, drewniany dywan,
gobelin przedstawiający wycinek Życia Warszawy.
Przepięknie zrobiona była Madonna z Krużlowej oraz suknia z krawatów.
Papierowy dywan z twarzy wzbudził chyba największe zainteresowanie.
Nietypowy pomysł, z wykorzystaniem gazecianych czarno-białych głów.
Wychodząc z Zachęty nie mogłam odgonić od siebie myśli, że wszystkie te prace znajdujące się na wystawie, zrobili zwykli ludzie, jedynie z pomocą włóczki i własnej wyobraźni.
Niesamowite, na jakie pomysły potrafi wpaść człowiek, tylko chcąc. Jedna z ciekawszych wystaw, na których byłam.
Można znaleźć tam prace współczesne, a zarazem dzieła z lat 40 XX wieku.
Wystawa ta nadaje nowy wymiar roli tkaniny w sztuce.
Większość prac wykonana jest przez polskich artystów, nie licząc kilku wyjątków.
Każdy znajdzie coś dla siebie.
Historia, propaganda, religia, patriotyzm, i wiele, wiele innych dzieł z różnych dziedzin.
Różnorodne wzory, od tych pospolitych, po coraz bardziej wyrafinowane.
Ta wystawa może zaskoczyć każdego, kto chce otworzyć się na sztukę.
Leon Tarasewicz, dywan na schody Zachęty, 2013
Zachęta.
Kolejny moment styczności ze sztuką.
Kolejna chwila by z nią obcować.
Ze sztuką, którą każdy powinien cenić.
Idąc do galerii o wystawi nie wiedziałam nic, zupełnie.
Nawet nie pamiętałam jej tytułu.
Teraz już po zobaczeniu jej, po podziwianiu prac, jestem gotowa pójść tam jeszcze z pięć razy. Pierwsze, co zobaczyłam, zaraz po otwarciu drzwi wejściowych,
była to kotara przypominająca kołdrę, zrobioną ze ścinek materiałów.
Od razu wiedziałam, że ta wystawa nie będzie jak każda inna.
Gdy weszłam głębiej, zobaczyłam przepiękny, niebiesko-biały dywan, rozłożony w holu i na schodach.
Idąc za jego śladem dotarłam do pierwszej sali.
Ekspozycja składała się z tkanin raczej starszych, większość z XX wieku.
Były piękne, przemawiała przez nie starość i żmudna praca,
jednak nie zachwycały tak mocno jak inne prace w kolejnych salach.
Przechodząc do następnej sali, zauważyłam, że znajduje się w niej instalacja.
Po wejściu na samą górę można było zobaczyć z niej martwego astronautę,
całego w swoim kostiumie.
Schodząc na dół i wchodząc do jego wnętrza, można zobaczyć,
stojący w jego głowie fotel,
a w tułowiu postawiony wieszak z ubraniami pasującymi do tzw. Kosmicznej mody.
Kolejna sala była ogromna.
Na głównej ścianie wisiała praca zapierająca dech w piersiach.
Robiona przez dziesięciu ludzi, identycznych rozmiarów, haftowana Bitw pod Grunwaldem Jana Matejki. Niesamowite wrażenie robiła oglądana z daleka.
Cała ta sala, można powiedzieć była poświęcona historii.
Olimpiada Grecka, Bitwa pod Cedyną, Pochód Triumfalny.
Przechodząc z Sali do Sali myślałam, że nic już mnie nie zaskoczy.
Myliłam się i to bardzo.
Z każdą salą było coraz ciekawiej.
Była tkanina przestrzenna przypominająca sieć rybacką, drewniany dywan,
gobelin przedstawiający wycinek Życia Warszawy.
Przepięknie zrobiona była Madonna z Krużlowej oraz suknia z krawatów.
Papierowy dywan z twarzy wzbudził chyba największe zainteresowanie.
Nietypowy pomysł, z wykorzystaniem gazecianych czarno-białych głów.
Wychodząc z Zachęty nie mogłam odgonić od siebie myśli, że wszystkie te prace znajdujące się na wystawie, zrobili zwykli ludzie, jedynie z pomocą włóczki i własnej wyobraźni.
Niesamowite, na jakie pomysły potrafi wpaść człowiek, tylko chcąc. Jedna z ciekawszych wystaw, na których byłam.
Można znaleźć tam prace współczesne, a zarazem dzieła z lat 40 XX wieku.
Wystawa ta nadaje nowy wymiar roli tkaniny w sztuce.
Większość prac wykonana jest przez polskich artystów, nie licząc kilku wyjątków.
Każdy znajdzie coś dla siebie.
Historia, propaganda, religia, patriotyzm, i wiele, wiele innych dzieł z różnych dziedzin.
Różnorodne wzory, od tych pospolitych, po coraz bardziej wyrafinowane.
Ta wystawa może zaskoczyć każdego, kto chce otworzyć się na sztukę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

